Jestem nyktofilem

Jestem nyktofilem. I to już od dawien dawna. Nie, nie! Spokojnie, nikogo nie gwałcę, ani nie kopuluję z nikim, ani niczym nienaturalnym ;) Pozwólcie, że wyjaśnię…

Nyktofilia to umiłowanie do ciemności i nocy, oraz czerpanie szczególnie dużej przyjemności z przebywania w mrocznym otoczeniu. Wiąże się ona także z fetyszem poczucia komfortu i radości z faktu nadchodzącej nocy. Niektórzy twierdzą, że jest to także forma „zaburzenia” objawiającego się uwielbieniem dla nocy, zmierzchu i ciemności, które wywołują w danej osobie poczucie bezpieczeństwa i przyjemne doznania.
To taki ogólnikowy zbiór definicji jakie udało mi się znaleźć na ten temat – myślę, że wyjaśniają one dostatecznie jasno zarówno samo zjawisko, jak i tłumaczą kim jest nyktofil.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie dorzucił czegoś od siebie… A więc… Cóż, to prawda, że lubię gdy nadchodzi noc i robi się ciemno. Lubię miasto nocą, gdy wszystko dookoła świeci się, robiąc niesamowity klimat, lecz przede wszystkim najbardziej podoba mi się ciemność na wsi, lub innym odludzi, gdzie do wszechobecnego mroku dochodzą także odgłosy nocnych zwierząt.

Generalnie rzecz biorąc wygląda to tak, że albo ktoś tak jak ja – jest nyktofilem i rozumie doskonale odczucia z tym związane, albo ktoś nie jest i może sobie to jedynie wyobrazić. Natomiast chciałem zauważyć, że wiąże się to mocno z faktem bycia nocnym markiem. Chodzę spać niezwykle późno – uwielbiam przesiadywać w pokoju, mając w tle za oknem moją słabo oświetloną wieś i park ze skąpanymi w mroku drzewami. Kocham nocne spacery. Ponadto mam dziwny pociąg do wszystkiego co mroczne – sztuki (np. Beksiński, Caspar David Friedrich), muzyki (Richard Wagner, black i death metal, gothic rock), czy nawet osobistego sposobu ubioru (glany, czarne koszulki, ramoneska…).
Ciężko opisać to wszystko tak dokładnie. Kto czuje to co ja te już w mig załapał o co chodzi. A cała reszta przynajmniej od tej pory jest bogatsza o jedno słowo.

Ps. Taka mała ciekawostka: przeciwieństwem nyktofilii jest nyktofobia, czyli niczym nieuzasadniony, patologiczny lęk przed ciemnością. Prawdę powiedziawszy – osobom na to cierpiącym szczerze współczuję…

Komentarze

  1. Nie jestem nyktofilem ale czasami lubię noc i księżyc i mrok ale nie w za dużych dawkach. Uwielbiam nocne spacery jednak gdy mam tej ciemności za dużo to mi źle. Moim ulubionym kolorem jest niebieski i czarny. Mam bardzo dużo czarnych ubrań i lubię rock. Glany zamierzam dopiero kupić ale już tak planuje dwa lata :) W 2019 na pewno kupię :D Nyktofobom też współczuję. Jedyne co mnie denerwuje w tej całej ciemności, że jesienią i zimą w za dużych dawkach są dla mnie męczące. Kocham wstawać gdy jest jasno i jeść kolacje gdy jest jasno. Cieszę się, że nie jestem nyktofobem. Faktycznie poznałam dwa nowe słowa. Fajnie tu u Ciebie :P
    Zapraszam do siebie. Link na moim profilu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) Ja planuję przerzucić się z glanów na kombaty - takie jak nosi wojsko lub policja. Są o wiele bardziej wytrzymałe i wygodniejsze. Jednak niestety w obecnej chwili wstrzymuje mnie budżet bo modele warte zainwestowania są znaaacznie droższe od glanów :)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!
Zawsze doceniam szczere komentarze. Jeśli masz kompletnie odmienne zdanie - pisz! Uwielbiam polemikę i kulturalną wymianę poglądów.

Jednak proszę, daruj sobie niezwiązane z treścią dwu-trzy wyrazowe papki w stylu "fajny wpis" czy "nie moja bajka". Nie czytałeś/aś - nie promuj się u mnie!

Możesz zostawić link do siebie na końcu wiadomości - z chęcią się odwdzięczę.