Wyobraź sobie... nacjonalistyczny świat!

O czym pomyślałeś, czytając tytuł? Gerard będzie Ci zaraz wmawiał jaka ta biała rasa jest suuper i jak to cudownie być europejskim nadczłowiekiem, górującym nad innymi cywilizacjami? Tak? Więc pozwól drogi Czytelniku, że Cię zaskoczę!

Gdyby poprosić gawiedź o wyobrażenie sobie w 100% nacjonalistycznego świata, większość (zwłaszcza u nas w Polsce i innych krajach Europy) zapewne miałaby przed oczami wizję rodem z książki „Człowiek z wysokiego zamku” Philipa K. Dicka – opisującej hipotetyczny obraz świata po II wojnie światowej, wygranej przez Niemcy i Japonię. W skrócie: świat, w którym nie ma miejsca dla „kolorowych”, a i wśród białych pokonane narody służą jedynie za niewolników i sporadycznie podpałki do komór gazowych.
Skąd bierze się takie myślenie? Z głupoty, ignorancji, stereotypizacji i również w ogromnym stopniu tzw. antybiałej propagandy, jaką jesteśmy karmieni powszechnie w zglobalizowanym, nowoczesnym świecie.
A dlaczego to myślenie jest mylne? Objaśniam na spokojnie… :)

Witaj w multikulturalnym świecie!

Zanim opiszę Ci świat nacjonalistyczny, zapraszam do przyjrzenia się odwrotnej wizji – świata multikulturalnego. Nie wymaga to sporych pokładów wyobraźni, gdyż z dnia na dzień Ziemia coraz bardziej staje się takim miejscem…
Siedzisz sobie gdzieś w Polsce. Możliwe, że jesteś na bezrobociu, bo pracę zabrała Ci tania siła robocza zza wschodniej wody. Codziennie mijasz na ulicy sąsiadów – smagłych Cyganów na przemian z Wietnamczykami. Starych kumpli coraz mniej, bo większość wyjechała za chlebem do Niemiec lub Anglii. Mogliby spokojnie pracować tutaj, ale „nowi Polacy” ze wschodu i południa z uśmiechem na ustach biorą o połowę mniej. Ty sam jeszcze nie wyjechałeś, bo wiesz, że Zachód potraktuje Cię tak, jak tu traktowani są nasi „goście”.
Wybywasz do dużego miasta – a nuż los się tam do Ciebie uśmiechnie? Ojczystego języka na ulicach coraz mniej, poza Cyganami i Wietnamczykami pełno Arabów, Turków, Murzynów… Zresztą nawet i Twoi rodacy gadają do Ciebie jakimiś durnymi anglicyzmami… Zwłaszcza te „odwalone” za miliony korpoludy, które spod nosa zgarnęły Ci godną posadę.
Zgłodniałeś? Wszędzie kebab, halal, chińszczyzna… Poza nimi jakiś McDonald’s, KFC i Burger King. W końcu, po kilku godzinach poszukiwań odnalazłeś tradycyjną pierogarnię, mocno już podupadającą, wciśniętą gdzieś w zaułek. Właściciel prowadzi ją praktycznie sam. To kwestia miesiąca, aż biznes się zwinie. Podobno na lokal ma już oko jakiś koszerny kuchcik…
Okej! Świat nie może być aż tak brutalny! Polska jest szara i monotonna, lecisz odwiedzić nieznane miejsca!
Berlin, Paryż, Rzym i Londyn… wydają Ci się jednakowe! Tylko że jeszcze więcej tam Hindusów, Arabów czy Turków. Nic nawet nie pozwiedzałeś, bo jacyś czarnoskórzy akurat palili samochody na Montmartre, a pod Buckingham odbywała się parada równości. Do tego restauracje takie same jak u Ciebie… Boli Cię już łeb! No to czas wsiąść w samolot i lecieć za Ocean! Przykro nam, lot do Nowego Yorku przesunięty na jutro. Wszystkie pozostałe też – była jakaś groźba zamachu i całe lotnisko ewakuowano.

"Romantyczne" ulice Paryża...

Uff… Dotarłeś w końcu do USA! I co? Taka sama mieszanka języków, kultur, restauracji… Po co w ogóle wyjeżdżałeś? Wszędzie jest tak samo! Kolejno rozczarowuje Cię Ameryka Łacińska, Afryka, Azja… Ucieszyłeś się na chwilę, gdy w Los Angeles rozbolał Cię ząb, bo dentysta okazał się Polakiem :) No a wcześniej, w Londynie najadłeś się prawdziwego bigosu w restauracji, prowadzonej przez jakiegoś gościa spod Koszalina! Ale co z tego? W ogóle nie poczułeś różnicy między tymi miejscami a Twoimi własnymi „śmieciami”. W Tokio spędziłeś wieczór z jakąś grupą pijanych Amerykanów w zatłoczonym klubie z popularną muzyką, którą słyszysz już wszędzie!
Zniesmaczony wracasz do domu. Okazuje się, że w Polsce wielka afera, bo ktoś nie wytrzymał – banda skinheadów spaliła warszawski meczet, a kibole Wisły pobili jakiegoś Marokańczyka na krakowskich plantach. Chcesz już obudzić się z tego koszmaru! Masz dość! Sam chyba pójdziesz tłuc jakiś smagłych przy kolejnej okazji! I na bank nie zabraknie Cię na kolejnej nacjonalistycznej manifie! Już jesteś tego pewien, mimo że na 90% zgarnie Cię pilnująca „poprawności politycznej” policja, bo dla przezorności wolą uznać Szczerbiec na Twojej koszulce za symbol neonazistowski!
Wpływ makdonaldyzacji na cywilizowany świat...

A teraz… Wyobraź sobie nacjonalistyczny świat!

Codziennie zajadasz się schabowym z ziemniakami i kapustą, bigosem lub jadłem drwala. Do tego rosół, pomidorowa, barszcz lub zupa cebulowa. Sąsiadów, niewiele różniących się od Ciebie z pogardą wyzywasz od cebulaków. Wszyscy są tacy sami… Ale przynajmniej masz godną pracę, jakiś wyuczony zawód lub coś ambitniejszego – może jesteś po studiach, które nawet na zadupiu dały Ci świetlaną przyszłość? Non stop spotykasz tych samych ludzi – wszyscy kumple z podwórka są tu od dziecka i znacie się jak łyse konie... Zaczynasz się nudzić i czujesz, że musisz odwiedzić duże miasto? Proszę bardzo…
Kraków jest piękny! Stare kamienice i renesansowo-barokowe budynki przyciągają Twoją uwagę. Wszędzie pełno atrakcji, jednak po odwiedzinach kolejno Warszawy, Gdańska i Poznania, wszystko wydaje Ci się już podobne… Chociaż… W Zakopanem zjadłeś prawdziwego oscypka, na Kaszubach pierwszy raz w życiu zakosztowałeś tabaki. Regionalne dialekty nieco Cię bawią, ale dostrzegasz ich piękno. Polska jest wspaniała, ale mimo wszystko każde miejsce nazbyt przypomina Ci Twój dom… Więc ruszasz w świat. Gdzie? Europa Wschodnia niewiele różni się od Twojej ojczyzny… No to odwiedzasz Zachód!
W Niemczech kosztujesz najznamienitsze piwa z bawarskich klasztorów. Każde smakuje nieco inaczej… A ichniejsza architektura? Piękno pruskiego gotyku wprawia Cię w osłupienie. Na paryskim Montmarte masz wrażenie, że od XIX wieku czas stanął tam w miejscu. Zajadasz się bagietką z czosnkiem i żabimi udkami, podczas gdy pod oknem przygrywa tradycyjna, dekadencka muzyka. Rzym również jest piękny! Nigdy wcześniej nie jadłeś oryginalnej, włoskiej pizzy z oliwą. A to wszystko jest tak różne od londyńskich pubów i przebywających w nich ludzi… Żałujesz, że nie byłeś w tych miejscach wcześniej! Jednak po jakimś czasie czujesz, że ta cała Europa ma zbyt wiele wspólnych elementów… Czas ruszyć dalej, za Ocean!

Guten tag, somsiedzie zza Odry! Może jakieś piwerko..? :)

Amerykańskie miasta mają w sobie sporo elementów przywiezionych wprost z Europy, ale lokalna kuchnia, muzyka i cała ta jankeska kultura w całokształcie niezwykle różni się od tego, co znasz już ze Starego Kontynentu. Nigdy wcześniej nie widziałeś prawdziwego rodeo. A indiańskim skansenem jesteś wręcz zachwycony!
W Meksyku częstują Cię jedzeniem, o jakim wcześniej nawet nie śniłeś! Ich kolorowa kultura również napawa Cię podziwem. Podobnie w Ameryce Łacińskiej, lecz w każdym jej rejonie wszystko jest zupełnie inne i odmienne.

Docierasz do Afryki. Nie miałeś nawet pojęcia, ile różnorodnych plemion i nacji mieści ten kontynent. Jedni grają na djembach, inni na ukulele. Czarny Ląd skrywa tyle tajemnic! Nie wiedziałeś też, że w niektórych regionach pija się dziwny, piwopodobny alkohol o nazwie chibuku, produkowany na bazie sorgo i kukurydzy :)
W krajach arabskich alkoholu nie uświadczysz… Ale za to kosztujesz ich tradycyjnej herbaty. W niczym nie przypomina tej sprzedawanej u nas! A do niej możesz zapalić sobie shishę i zjeść wołowinkę, przyrządzoną w tadżinie.
Chibuku shake, shake! :)

W Azji przeżywasz jeszcze większe zaskoczenie. Wiedziałeś, że kultura Hindusów jest dość oryginalna, ale nie miałeś nawet pojęcia, jak bardzo różnią się od siebie Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy i np. Tajowie lub Wietnamczycy. Wszędzie inne budowle, stroje, obyczaje, potrawy… Wszystko! Miałeś świadomość, że w Japonii jada się sushi… Może nawet jadłeś je w Polsce, w jakiejś podrabianej „japońskiej” restauracji w centrum Warszawy... Ale jak bardzo różni się ono od tego prawdziwego! A smaku agemono i teppanyaki nie zapomnisz nigdy! Ponadto tamtejsza religia… A muzyka? Nawet azjatycki rock i pop brzmią odmiennie od zachodniego. Wszystko jest takie inne i oryginalne!
W końcu wracasz do Polski… Przywozisz ze sobą masę pamiątek w postaci jedzenia, figurek, różnorodnych elementów wystroju, płyt nieznanych wcześniej artystów i bagaż doświadczeń! Dzięki nim dostrzegasz piękno różnorodności lokalnych kultur, tradycji i obyczajów. Czujesz prawdziwą dumę z tego, że jako Polak sam tworzysz i pielęgnujesz coś własnego. Wiesz, że gdy tutaj przybędą turyści, z dumą powitasz ich chlebem i solą, pokażesz lokalną architekturę, zaprosisz na obiad, na którym podasz pierogi i żurek. Potem zapoznasz z kolegami od piwka i piłki – wszyscy to klawi goście :) Tam, gdzie byłeś, traktowano Cię przecież tak samo!
Nie podniesiesz ręki na żadnego turystę z Azji czy Afryki, będziesz traktował go z należytym szacunkiem oraz z cierpliwością zapoznasz ze wszystkimi lokalnymi obyczajami, tak, aby on po powrocie do swojej ojczyzny z rozbawieniem, ale i bagażem pozytywnych emocji mógł opowiadać jak piękna i ciekawa jest Polska – tak różna od lokalnego świata, znanego jemu samemu, z którego to on sam też jest dumny.
Nacjonaliści to zawsze źli, biali... ups.. Jednak nie! :)

Bo tak wygląda nacjonalistyczny świat! Miejsce, w którym każdy naród trzyma się własnej ziemi, kultury i obyczajów, poznając inne z należytym (i wzajemnym) szacunkiem. Bez przekraczania granic gościnności, bez inwazyjnego osiedlania i zabierania miejsc pracy lub zasobów budżetowych. Bez wzajemnego kopiowania i mieszania na siłę kultur, po to, aby stworzyć śmietnik nazywany „globalną wioską” pod pozorem „równości” – pustego i bezwartościowego słowa.

Jeśli się ze mną nie zgadzasz… Proszę bardzo! Przedstaw mi swoją wizję nacjonalistycznego świata, ale jednocześnie powiedz, co takiego rajcuje Cię w multikulturalnej rzeczywistości.
Czy to nie jest normalne i naturalne, tak po prostu?

UWAGA!
Bez względu na to, czy uważasz nasz świat za bardziej multikulturalny, nacjonalistyczny, czy też dostrzegasz pewien balans, pamiętaj o jednym – podróżując po obcych, zwłaszcza egzotycznych krajach dla własnego bezpieczeństwa zaszczep się przeciwko wszystkiemu, co doradzi Ci konsulat, biuro podróży lub bezpośrednio lekarz! Zawsze też UWAŻAJ NA TO, CO JESZ I PIJESZ! Po pierwsze, Twój organizm nie przywykł do obcej flory bakteryjnej a po drugie, po prostu łatwo się czymś otruć lub zarazić. Dotyczy to także bliskich kontaktów ;) z mieszkańcami innych kontynentów – których stanowczo odradzam!
Jakby jeszcze poziomem gry dawali taki przykład, jak strukturą etniczną...

ZOBACZ TEŻ:

1. Czy na pewno wiesz czym jest prawdziwe życie?


2. Zbuntuj się przeciw współczesnemu światu!


3. Czy MYFAROG to gra rasistowska?

Komentarze

  1. Widzę ile pracy i trudu włożyłeś, by napisać ten post i bardzo to doceniam. Trochę mi zeszło by wszystko przeczytać i przetrybić, ale wydaje mi się, że większość Polaków, którzy nie doceniają piękna świata podróżują w pierwszy sposób. Mogę to dostrzec wśród moich przyjaciół i rodziny, gdzie mówią, że w Polsce jest najlepiej, a wszędzie indziej jest przecież to samo, lub można obejrzeć coś z innych krajów w telewizji lub internecie zamiast jechać lub przyjmować u nas jakichś turystów. Przecież Polska jest dla Polaków i każdy powinien siedzieć we własnym kraju. Ja należę do tej drugiej grupy, gdzie nawet na spacerze po swojej wiosce potrafię się cieszyć pięknem natury naszego Państwa a dopiero w innych państwach.
    eerie-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróż jest w tej historyjce bardziej alegorią. Wiadomo, że w dobie Internetu nie trzeba nawet nigdzie jechać, żeby dowiedzieć się jak jest gdzie indziej. Choć oczywiście najlepiej jechać i zobaczyć ;) Ale dla przykładu - skąd moja wiedza na temat chibuku, którego nigdy nie widziałem nawet na oczy? :) Przedstawiłem dwie skrajne wizje świata i choć zasugerowałem, że moim zdaniem powoli toczymy się w kierunku tej pierwszej, to jednak każda jest jednocześnie lekką abstrakcją, jak i zawiera elementy rzeczywistości. Np. w mojej mieścinie pełno jest azjatyckich i innych, tropikalnych restauracji, ale jak chcesz to znajdziesz i pierogarnię i nasze góralskie jadło :) W każdym kraju mniejsze skupiska ludności (małe miasta, wsie) są jednolite kulturowo i etnicznie, ale ich stolice zazwyczaj są bezbarwne, pełne przyjezdnych z różnych stron świata, którzy kotłują się, wraz ze swoimi kulturami, przez co miejsca te powoli upodobniają się do innych na całym świecie.
      Nie chodzi mi o sposób podróżowania. Też uważam, że w Polsce jest najlepiej, Polska jest naj naj naj i tylko dla Polaków i okazjonalnie bliższych, pokojowo nastawionych sąsiadów, w niewielkich ilościach. Ale jadąc gdzieś nie chcę rozmawiać z każdym napotkanym człowiekiem po polsku i wpierdalać jedzenia z McDonalda, którego nawet u siebie nie lubię. W Afryce, Japonii, Indiach czy nawet w Niemczech chcę się czuć jak turysta, a nie piksel na wielkiej, zatłoczonej czarno-biało-żółto-smagłej ulicy na której za cholerę nie rozróżnisz tubylca od zwiedzającego.
      Tak, uważam, że każdy powinien siedzieć we własnym kraju, ale nie przykuwać się do niego i rzucać kamieniami w każdego, kto powie na ulicy coś w obcym języku. Bo to jest złe, ale niestety niedługo może się urzeczywistnić, jako reakcja zwrotna na globalizację... Każdy powinien na stałe siedzieć we własnym kraju, a inne odwiedzać, a nie kolonizować, jak Polacy Anglię, Algierczycy Francję, Wietnamczycy Australię, itd. I każdy powinien szanować kulturę miejsca w które jedzie, ciesząc się z gościnności tubylców. W zamian - szanować turystów z innych krajów (i kontynentów) jak nakazuje, stary, sarmacki obyczaj :) O to w tym wszystkim chodzi.
      I bardzo dobrze, że cieszysz się pięknem natury naszego państwa! I pięknem naszego państwa ogółem. Jak mieszkałem w dużym mieście zawsze opowiadałem turystom z obcych krajów, co warto zobaczyć w okolicy, jakie inne miejsca w Polsce są warte uwagi, itd. I chcę żeby tak zostało i nie dochodziło do sytuacji w której opowiadam Murzynowi o fajnej knajpie na rynku i najlepszych trasach w Beskidach, a ten wypala mi: chłopie, czego ty chcesz? Mieszkam tu od 3 pokoleń!
      Chodzi o to, żeby kochać swoje i być z tego dumnym. I z dumą pokazywać swoje innym, szanując to z czego ci inni są dumni. A nie doprowadzać do sztucznych mieszanin, które wywołują skrajne reakcje: u części osób uległość i zatracanie tożsamości, a u pozostałych fanatyczną nienawiść do obcości.
      Ufff, ale się rozpisałem :) Ale chciałem trochę dopowiedzieć, bo wpis jest w gruncie rzeczy ciężki i chcę żeby został prawidłowo zrozumiany :)

      Pozdrawiam Cię serdecznie :) I dziękuję za regularne odwiedziny :)

      Usuń
    2. Haha dziękuję za obszerne dopowiedzenie, w gruncie rzeczy zrozumiałam o co chodzi, ale w momencie czytania wpadła również moja babcia na pogaduszki i wybiła mnie z rytmu, dlatego też skupiłam się na podróżach sama nie wiem dlaczego. A co do pierogarni itp. mieszkam na wsi a w mieście w którym się uczę i które ma ok 25tys. mieszkańców takiej pierogarni się nie znajdzie, jest mnóstwo turków i chińczyków to tak w ciekawostce hah. Nie ma za co i również dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
    3. No to widzę, że żyjesz w multikulturalnym świecie... Tzn. Twoja okolica zaczęła się do takiego świata zaliczać. W mojej wsi też jest kebab i w sumie niewiele więcej... Jeszcze pizzeria ale Włosi to nie zaś taka obca kultura. Ale w najbliższych miasteczkach są pierogarnie i gdzieniegdzie nawet handlarze oscypków ;) Pozdrawiam raz jeszcze ;)

      Usuń
  2. Dawno nie czytałam tak świetnego wpisu. Kawał dobrej roboty!!! Będe tu zaglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Polecam włączyć obserwację i odnaleźć moją stronę na Bloglovin' żeby było łatwiej ;) Niezwykle motywujące słowa :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. To całe multi-kulti powoli wychodzi mi bokiem. Nie twierdzę, że wszystkie kraje są takie same bo każdy ma w sobie coś specyficznego, jednak powoli stajemy się globalna wioską i zacieramy granice. Przepływ ludności i towarów niegdy nie był tak wielki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to prawda. Przepływ ludności i towarów w stopniu takim, jak obecny prędzej czy później doprowadzi nas do katastrofy. Nie gloryfikuję całkowitego izolacjonizmu, ale przepływ powinien być jednak okazjonalny i przede wszystkim kontrolowany.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. A ja uważam, że Europa jest dla Europejczyków. Polska dla Polaków, Holandia dla Holendrów a Japonia dla Japończyków itd. Nie jestem rasistką i np. mam w sobie takie coś, że podobają się mi obcokrajowcy - może dlatego, że lubię tą inność.
    Oczywiście jak już Polak pozna np. Japonkę itd i chcą stworzyć nowe ognisko - nie mam nic przeciw. Niech mieszkają w jednym kraju i wpadają w gości do drugiego.
    Wolałabym aby Ukraińcy sobie żyli spokojnie u siebie i tam pracowali. Może inne kraje by im pomogły materialnie czy chociażby budując nowe miejsca pracy. My też idziemy za pracą do innych krajów, ale czy na prawdę warto? W sumie wszędzie jest tak samo a my nie doceniamy tego co mamy. Może Polska nie jest krajem mlekiem i miodem płynąca ale jest piękna. Wolałabym jadąc do innego kraju poczuć tą różnicę niż mówić - wszędzie jest tak samo.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do mieszania się Polaków z Japończykami, czy ogólnie mieszania osobników o skrajnie odmiennych cechach genetycznych, to przemilczę, bo zdanie mam na ten temat odmienne o 180 stopni, a nikomu nie zabraniam mieć własnego...
      Też nie jestem rasistą bo popieranie takiego zjawiska jak trzymanie się własnej kultury, ziemi, obyczajów i ludzi przez przedstawicieli każdej z ras, to nie rasizm.
      W większości zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Trzeba doceniać to co się ma i podziwiać piękno tego, co inne, zamiast wszystko na siłę do siebie upodabniać.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Gerardzie mimo to ciekawi mnie Twoja opinia mimo wszystko na temat mieszania się osobników o odmiennych cechach. Może nowy post na ten temat. Po prostu ciekawość mnie teraz zżera :D

      Usuń
    3. Mam w planach wpis tłumaczący dlaczego dzielimy się na rasy. W ramach niego przewiduję drobną notkę objaśniającą również dlaczego mieszanki są kiepskim rozwiązaniem.

      Usuń
  5. Coś w tym jest .Bardzo ambitny post .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany bardzo dużo wiedzy pochłonęłam z tego wyczerpującego wpisu. Brawo.

      Usuń
    2. Dzięki, ale następnym razem komentując skorzystaj proszę z formularza NA SAMYM DOLE, tuż pod notką informacyjną ;)

      Usuń
  6. Ja wolę sobie nie wyobrażać takiego świata... Chociaż przeszkadzają mi skrajności to jednak czasami mam ochotę rzucić wszystko, jak się nie mogę dogadać z kierowcą w autobusie, który mówi tylko po ukraińsku. Nie zabraniam mu u nas pracować, ja wszystko rozumiem, my też wyjeżdżamy, ale opanowanie kilku podstawowych zwrotów to nie jest Mount Everest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego takiego świata sobie wolisz nie wyobrażać? Co jest złego w rzeczywistości, w której każdy trzyma się swojej ziemi, rasy i kultury? Sama widzisz, że drażni Cię - co by nie mówić - słowiański brat zza Buga. Oczywiście Ukraińców też bym do nas nie zapraszał ale prędzej przeżyję garstkę ich niż bandy obcych kulturowo najeźdźców zza południowych mórz.

      Usuń
  7. Jak przeczytałam w jednej książce: demokracja jest fajna dopóki mamy większość. I dotyczy to także inności. Jest fajna, do czasu aż nie mamy z nią styczności. Bo przecież wtedy musielibyśmy wyjść ze strefy komfortu, poznać coś nowego, nową kulturę, którą niekoniecznie chcemy teraz, w tej chwili poznawać. Co innego wyjazdy, które są zaplanowane, wiemy gdzie jedziemy i co zastaniemy, a co innego jak ta inność sama do nas przyjeżdża i zostaje na stałe. Tu już ciężej się przyzwyczaić, zaakceptować i czasem nawet polubić jeśli kompletnie nie trawimy jakiś zasad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... Piękny komentarz. Tylko, że tu nie o strefę komfortu chodzi. Przyjezdny turysta czy biznesmen może opowiedzieć nam o swojej kulturze, zachęcić do wizyty u siebie. Nie musi od razu zwalać się nią nam na łeb i domagać aby było u nas tak jak u niego. Turystyka - tak! Inwazja - nie!
      Wyobraź sobie, że każdego wieczoru wychodzisz na spacer np. do pobliskiego parku i z powrotem. I nigdy nic złego się nie dzieje, bo mieszkasz w spokojnym miejscu. Nagle w okolicy rozbija obóz grupa uchodźców i nie możesz już chodzić na wieczorne spacery, bo dzikie bandy napadają na kobiety i gwałcą je lub obrzucają kamieniami. Nie nazwałbym tego wyjściem ze strefy komfortu...

      Usuń
  8. Fajny jest Twój blog. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie czy w ogóle czytałaś, bo komentarz napisany strasznie ogólnikowo i bardzo szybko dodany po publikacji Twojego linku pod moim w grupie blogerskiej ;)
      A powiem Ci, że patrząc na tematykę Twojej strony, to raczej temat powinien Cię zainteresować bo takich kobiet w ciąży i dzieci oraz nawet strojów i krajobrazów jakie fotografujesz na swojej stronie jest na świecie coraz mniej - mój wpis wyjaśnia dlaczego.
      Swoją drogą - do podobnych wpisów na przyszłość przydałyby mi się takie fotografie. Nie rozważyłabyś drobnej współpracy? :)

      Usuń
  10. Bardzo długi ale ciekawy tekst. Rzekłabym nawet ,że nad wyraz poważny i ważny bo to wszystko co tu jest napisane dzieje się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem więcej tego co dzieje się obecnie znalazło się niestety w wizji świata multikulturalnego. Niemniej oba scenariusze względem otaczającej nas rzeczywistości są mocno hipotetyczne :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. bardzo fajnie napisane, super się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Widać tu ogrom pracy i zgłębienia tematu. Trudnego tematu! To o czym piszesz jest takie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdzie będzie jak się spełni. Tzn. wizja pierwsza, bo ją przewiduję niestety jako bardziej rzeczywistą niestety.
      Dzięki, pozdrawiam!

      Usuń
  13. Trudny to temat, ciekawie napisany, tak czytałam :). Niewiele mam do dodania dziś, Jedynie wiem, że Ten demotywator, jak będzie wyglądał świat w 2050 roku przeraża mnie nieco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze nie przewiduję, że tak się stanie, przynajmniej nie na terenie całej Europy. Chyba, że wszystkie kraje podopuszczałyby do władzy ludzi, którym by na tym zależało, albo z jakiś przyczyn stalibyśmy się faktycznie łatwą do stłamszenia mniejszością. Niemniej dobrze, że działa na wyobraźnię, bo nigdy nic nie wiadomo, a trzeba strzec tego co swoje.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Czytając poczuła, że stoję na rozdrożu jednego i drugiego świata... Zastanawiam się, czy już wkrótce będę musiała któryś wybrać? Wolałabym sobie jeszcze postać, bo jeden i drugi ma swoje dobre i złe strony. Złoty środek? Ciekawe, gdzie on jest... ? Z grubsza chodzi mi chyba o to, by każdy czuł się wszędzie gdzie trafi bezpiecznie i dobrze, mimo przejechania tysięcy kilometrów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już to któryś ze światów stanie się rzeczywistością i żadnego wyboru nikt z nas nie będzie miał. Osobiście widzę złoty środek w formie tego drugiego świata i nie widzę w nim żadnych złych stron. Każda z opcji jest obecnie luźną wizją, niemniej sam dostrzegam znacznie więcej elementów tej pierwszej w naszej rzeczywistości.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Niby się zgadzam, ale gdzieś w środku mnie jest sprzeciw. Po to mamy swoje kraje, aby każdy w nim żył i był szczęśliwy widząc obok Polaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to mamy swoje kraje żeby w nich żyć. A po co ktoś obcy ma widzieć u siebie stado Polaków? Po co Polak ma widzieć u siebie stado Czeczenów? Jestem jak najbardziej za wizytami turystycznymi - zawsze miło mi się rozmawia z obcymi turystami napotkanymi w Polsce. Ale to nie znaczy, że mają zostać moimi sąsiadami. Ja też nie chcę być sąsiadem Hindusów, Turków i garstki Anglików w Londynie.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  16. Ja uważam, że fajnie odwiedzić różne kulturowe kraje ale jeśli jedziesz w gości to trzeba uszanować tradycję i zwyczaje gospodarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać nic ująć! Raz we Włoszech pokazałem popularny na świecie gest, który tam (i tylko tam!) jest obraźliwy... Szybko pożałowałem ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. to prawda - Polska jest wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy kraj jest - na swój sposób. I tak będzie nadal, jeśli odetniemy się od globalizacji i mieszania kultur, dążących do zatracenia naszych tożsamości.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Zgadzam się w zupełności. Człowiek ma to do siebie, że odczuwa potrzebę posiadania czegoś własnego: głównie własnego terenu. I stąd wynika naturalna chęć oddzielania 'swoich' od 'obcych', którzy mogą temu własnemu terytorium zagrozić. Kiedy 'obcych' jest za dużo, to zaczynają uznawać teren 'gospodarzy' za swój i dążą do wprowadzania na siłę swoich obyczajów. Z tego względu przesadne mieszanie się kultur na jednym terenie jest po prostu niebezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej! Sam akceptuję wyjątki i nieliczne mniejszości, pod warunkiem, że w ujęciu ogólnym wszystko pozostaje na swoim miejscu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Bardzo dobry i pouczający tekst.

    OdpowiedzUsuń
  20. dobry tekst, niestety wiele złego zrobiła II Wojna czyniąc z Polski kraj w zasadzie jednolity pod względem narodowości, religii i oczywiście rasy. Do tego dokładamy zamknięte granice do roku 1989 i mamy prawdziwy pasztet. Niektórzy tak przywykli do tego PRL, że teraz trudno im otworzyć oczy i umysł. Serca pewnie też, bo to wszystko jest pozwiązane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym, że Polska jest jednolita narodowo nie ma nic złego. Złe jest to, że chcemy z takiego miejsca jak Polska, czy jakiekolwiek inne pojedyncze państwo zrobić "cały świat". U nas jest pięknie, bo to no nasze jest piękne. W Afryce jest pięknie, bo to co afrykańskie jest piękne, itd. Zamiast otwierać swój dom na cały świat, lepiej otworzyć siebie samego na świat i doceniać różnorodność.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!
Zawsze doceniam szczere komentarze. Jeśli masz kompletnie odmienne zdanie - pisz! Uwielbiam polemikę i kulturalną wymianę poglądów.

Jednak proszę, daruj sobie niezwiązane z treścią dwu-trzy wyrazowe papki w stylu "fajny wpis" czy "nie moja bajka". Nie czytałeś/aś - nie promuj się u mnie!

Możesz zostawić link do siebie na końcu wiadomości - z chęcią się odwdzięczę.