Dlaczego nie wstąpiłem do policji?

Patrząc na mojego bloga i niektóre wpisy dedykowane, pewnej całkowicie sobie na nie zasługujące grupie zawodowej, aż ciężko uwierzyć w pewną rzecz, do której zaraz się przyznam… :)

Kilka(naście) lat temu, kończąc szkołę średnią, nie wiedziałem za bardzo co ze sobą zrobić. Młodość minęła zbyt szybko, musiałem wybrać sobie jakąś ścieżkę zawodową lub chociaż jej zalążek w formie kierunku studiów. Nie miałem szczególnie wielkich planów ani ambicji. I tak nagle, gdzieś w połowie ostatniej klasy liceum uznałem, że… wstąpię do policji! Ja… do policji xD Tak, tak, poważnie! Już tłumaczę co jak, skąd i dlaczego…

Miałem marzenie, żeby odsłużyć swoje na patrolach, łapiąc chuliganów, złodziei, bandytów, gwałcicieli, gromić stadionowych oprawców zaczepiających ludzi itd... Uznałem, że będę upominał za picie, przechodzenie na czerwonym i inne nieszkodliwe błahostki, czy nawet ignorował takie rzeczy, bo trzeba być człowiekiem i zachowywać się po ludzku. A jak odsłużę swoje, to będę się starał o miejsce w jakimś wydziale kryminalnym, czy czymś podobnym, żeby łapać bandytów i rozwiązywać zagadki jak Kurt Wallander z książek Henninga Mankella. Takie było moje wielkie marzenie! I między nami – choć z jednej strony jarała mnie kryminalistyka, to mimo wszystko, równie mocno ciągnęła mnie do munduru myśl o przywilejach ;)

Uznałem jednak, że spróbuję sił dopiero po normalnych studiach, tak jakoś... Mam kumpla, który w policyjne szeregi wstąpił po 5 latach studiów informatycznych, więc czemu nie poczekać jeszcze trochę?
Na mundur patrzyłem podówczas z wielkim szacunkiem — nie znałem jakoś szczególnie prawa, uważałem, że skoro nikogo nie krzywdzę, to nie mam powodów bać się policji — w końcu to fajna rzecz, dbać o bezpieczeństwo i być "szeryfem".

Jeszcze przed podjęciem studiów w wakacje spotykałem się często z kolegami. Człowiek był już dorosły, więc nie było problemu ze spacerowaniem do późnej nocy. I właśnie wtedy doszło do moich pierwszych, realnych kontaktów z policją i jej rutynową pracą…
Raz zostaliśmy zaczepieni przez patrol prewencji za to, że podczas spaceru po północy lekko zahaczyłem kurtką o znak drogowy. Jeśli coś miało ucierpieć to moja odzież i ramię, ale policja uznała, że "znak mi przeszkadzał" i po krótkiej gadce skończyło się wyciąganiu wszystkiego z kieszeni.

Kilka tygodni później siedziałem sobie na ławce z kolegą, również po północy w parku i nagle zaczął czaić się na nas w krzakach jakiś łysy wielkolud. Spanikowaliśmy i zaczęliśmy uciekać. Drogę zastąpił nam policjant, którego widok początkowo nas ucieszył — przecież sekundę temu gonił nas jakiś dres! "Dres" okazał się patrolowcem, który zasłonił odblask munduru, przypinając nad nim czapkę... Wyjaśnienia nie pomogły. Facet powiedział nam, że uciekaliśmy i nawet był już gotowy... do strzału! Zaznaczam – strzału! (gdzie się podziała dewiza „chronić i służyć”?) Znowu rewizja itd.

Minęło kilka następnych tygodni… Spacerowałem sobie przez wieś jakoś po 20:00 z dwoma kolegami. Drogę zajechał nam radiowóz i facet zaczął się po nas wydzierać. Wtedy po raz pierwszy w życiu wylegitymowałem policjanta, bo dotychczasowa postawa mundurowych wobec mojej osoby zaczynała mnie już wkurwiać i poczytałem sobie co nieco o własnych prawach oraz obowiązkach policji. Funkcjonariusz był niezmiernie oburzony faktem, że każę mu się przedstawić — co ciekawe był to ten sam typ, który kilka tygodni wcześniej zakradał się do mnie przez krzaki w parku :) Niejaki podporucznik Edward Świerczek. Dopiero po spisaniu zostaliśmy poinformowani, że przyjechali tu, mając wezwanie o pobicie i już nieco łagodniejszym tonem otrzymaliśmy pytanie, czy niczego ani nikogo nie widzieliśmy. Mimo że wcześniej mijało nas dwóch nieprzyjemnych typów, którzy przez sekundę próbowali nas nawet zaczepić, powiedzieliśmy im, że nic nie widzieliśmy. Dlaczego? Bo mundurowi byli chamscy i darli się po nas – nie zasłużyli więc na informację. Taka nauczka.
Ktoś pomyśli, że po prostu uznali nas za ludzi, którzy kogoś pobili… Okej… Trzech chłopaków, każdy max. 170 cm wzrostu – kolorowo ubrany wesołek z wielkim, rudym afro; grubasek o twarzy niemowlaka i ja – jeszcze wtedy długowłosy metal o anemicznej posturze. Na bank szliśmy ulicą z myślą o pobiciu kogoś i waliło od nas grozą xD
Następnie w czasie studiów niejednokrotnie zdarzały mi się kontakty z policją. Zawsze za to, że gdzieś sobie stoję, idę i wyglądam przy tym niewłaściwie — długie włosy, glany, ramona (typowy metal). Zrozumiałem wtedy jedno…

Policja chętniej zaczepia ludzi, którzy nie wyglądają groźnie, lub bardziej wyglądają na "narkomanów" (moim zdaniem mylny stereotyp z czasów komuny) niż "chuliganów", bo tak im łatwiej, oraz że te wszystkie działania wcale nie mają sprawić, żebym czuł się bezpiecznie, tylko żeby mnie karać i nadzorować.

Raz trafił mi się mandat za picie w niedozwolonym miejscu, raz nawet upomnienie za domniemane rozpijanie nieletnich... Wielokrotnie widziałem, jak znajomi dostawali mandaty, byli zapraszani do radiowozu, a ja coraz rzadziej spotykałem się z normalną rozmową i wymianą dokumentów, a coraz częściej z warkotem i ewidentnym czepialstwem za to, że gdzieś tam sobie stoję i mój wygląd komuś się nie podoba... Zrozumiałem wtedy, że gdybym poszedł do policji, to nie mógłbym sobie ot, tak ignorować przechodzeń na czerwonym i dawać niewinnych upomnień za drobne wykroczenia — ewentualnie nie tak często, jak chciałbym to robić. Dotarło do mnie, że w Polsce policja nie działa po to, żeby chronić i służyć, lecz żeby karać i nadzorować!
W międzyczasie czytałem sporo o pracy policji. Coraz rzadziej trafiały do mnie informacje typu „policja rozbiła groźny gang, zapobiegła morderstwu, zatrzymała chuligana” etc. Za to w oczy zaczęły rzucać mi się artykuły w stylu „policja zlikwidowała plantację marihuany, zatrzymała młodzież za popalanie trawki, pobiła osoby, które na przystanku siedziały z butelką piwa” etc. etc.
Czytałem o tym, jak policja pobiła to anarchistów, to nacjonalistów, to jeszcze innych, młodych przedstawicieli ugrupowań niezgodnych z głównym nurtem politycznym lub przedstawicieli subkultur. Dostrzegłem idiotyzm gliniarzy uganiających się za Sylwestrem Wardęgą w jego słynnym filmiku „Police Trainer i przeglądając YouTube, dostrzegłem masę innych, podobnych akcji, w których policja nie emanowała niczego, poza bezwzględną brutalnością, wynikającą z potrzeby nabijania statystyk. Ja wiem, że „góra” narzuca takie rzeczy, ale trzeba mieć własny rozum!!!

Jeśli czyta to jakiś policjant, (tym bardziej typowy prewencjusz) powtórzę:
WIEM, ŻE „GÓRA” NARZUCA NABIJANIE STATYSTYK, ALE ZAWSZE TRZEBA MIEĆ WŁASNY ROZUM!!!

Kończąc studia licencjackie, byłem już pewien, że nie wstąpię do policji i nie chcę mieć z tą grupą zawodową nic wspólnego. Zrozumiałem, że ci ludzie to nic innego jak legalni chuligani, którzy nie działają podług własnego sumienia, lecz ściśle narzuconych dyrektyw. Tych, którzy robią to, bo „szef karze” nie rozumiem i darzę szczerą pogardą. Tych, którzy cieszą się z takiego stanu rzeczy, nie potrafię nawet określić słowami.

Mój stosunek do policji na chwilę zmienił się pod wpływem wyjazdu do Krakowa na studia dziennikarskie, jednak na krótko… Po około roku pobytu w Mieście Królów doświadczyłem bardzo nieprzyjemnego incydentu, podczas którego policja bezpodstawnie zaczepiła mnie i wymuszała przyznanie się do poważnych przestępstw, tylko po to, abym pękł i powiedział, że zrobiłem coś, czego nie zrobiłem.
Obecnie służba policyjna w Polsce przeżywa kryzys. Jednak jest to w niewielkim stopniu spowodowane systemem karania i nadzorowania. Przeglądając strony oraz fora policyjne można natknąć się na wiele komentarzy sugerujących, iż ludzie ci nie mają problemu ze ściganiem dzieciarni za picie w miejscach publicznych i bezpodstawnym zaczepianiem kogo popadnie, wierząc, iż każdy, kogo napotykają w takowej sytuacji to tzw. typowy sebix Nawet jeśli nękani są ludzie w żaden sposób niezagrażający bezpieczeństwu publicznemu. Również sprawa Stachowiaka i wiele temu podobnych nie jest głównym zapalnikiem owej sytuacji… A co jest? Przymus uczestnictwa w Miesięcznicach Smoleńskich i przede wszystkim… likwidacja durnych przywilejów!!!

Dodatkowo powinien martwić nas fakt, że przecież przed wstąpieniem na służbę człowiek poddawany jest m.in. testom psychologicznym. I to nie jest żaden pic na wodę, bo wielu kandydatów oblewa go, bezpowrotnie tracąc szansę na założenie munduru. Lecz wśród tych, którzy przeszli go pozytywnie byli mordercy Igora, hultaje z Legionowa, wymuszacze zeznań z ul. Floriańskiej w Krakowie i wielu innych.
Ktoś powiedział mi, że testów tych policjanci nie powtarzają w trakcie służby, bo… w policji nie miałby kto służyć, gdyby do tego dochodziło. Dlaczego? Bo nowi rekruci, którzy chcą coś zmienić, są indoktrynowani lub zmuszani do szybkiej zmiany zawodu. A co to oznacza w praktyce? Że istnienie tej formacji na obecnych warunkach nie ma najmniejszego sensu!

Tak wyglądał przed śmiercią Igor, który wg. policji "potknął się i upadł"

I to tyle.
Tą historią oraz dodatkowymi przemyśleniami chciałem dać wszystkim do zrozumienia, że to, co powinno być organem bezpieczeństwa, jest w rzeczywistości jego parodią. I dopóki nie dojdzie w nim do gruntownych, wewnętrznych (i zewnętrznych, jeśli będzie trzeba!) zmian nasze ulice będą patrolowane przez chorych patusów, a nikt normalny nie będzie mógł czuć się bezpiecznie.
Ponadto ubolewam nad faktem, że dobrzy ludzie, o ambitnych planach, gotowi poświęcić się w imię dobra są w Polsce tłamszeni.


P.S. Wiele linków w tekście (te zielone słówka) zawiera porady prawne dotyczące kontaktów i konfrontacji z policją. Dla poprawy własnego oraz publicznego bezpieczeństwa polecam je sobie przyswoić ;)
P.P.S. Jeśli uważasz mój tekst za prowokacyjny, przejrzyj strony i fora policyjne. Oni sami, w swoim zamkniętym gronie zwykle piszą o nas podobne lub nawet gorsze rzeczy ;)

ZOBACZ TEŻ:

1. "Przeciwdziałanie alkoholizmowi" po polsku...

2. Skuteczna samoobrona: najlepsze narzędzia

3. Co się w tym Ełku od...waliło???!!!

4. Krakowska milicja przeszła samą siebie!

5. Kilka słów o sprawie Dominika Zdorta

6. Jak pracuje krakowska prewencja...

Komentarze

  1. W dzisiejszych czasach ciężko o lekarza z powołania, księdza czy policjanta. Sama miałam sytuację w której liczyłam na pomoc policji, a było odwrotnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie z powołaniem może i są... Ja powołanie też czułem, ale jak zobaczyłem na czym ta praca naprawdę polega, to uznałem, że nigdy w życiu nie będę tego robił! Albo pilnujemy bezpieczeństwa albo wyrabiamy normy mandatowe i "antynarkotykowe".
      P.S. Jestem wrogiem narkotyków ale wolę żeby taki delikwent zniszczył sobie życie ich używaniem, a nie zgnił w ciupie za ich posiadanie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Na szczęście nie miałam nieprzyjemnych kontaktów z policją, ale co nieco do mnie dotarło chociażby z mediów. Cóż jak zawsze, to jest kwestia ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze to kwestia ludzi. Bo z jednej strony w policji pełno jest naturalnych patusów, którzy niczym nie różnią się od dresów i innych chuliganów, ale z drugiej nawet ci co mogliby być normalni muszą zachowywać się tak a nie inaczej - czyli np. wbrew sumieniu wystawiać mandaty za jakieś pierdoły totalnie niegroźnym ludziom, zamiast strzec bezpieczeństwa. Bo jak nie to degradacja i inne nieprzyjemności. Ale cóż... Jak napisałem - trzeba mieć własny rozum. Dlatego ja nie zasiliłem ich szeregów mimo wielkiej chęci niesienia dobra.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. No to masz niemiłe przygody z policją. Mimo to potwierdzam to co piszesz.
    Mój mąż jednego dnia był zatrzymany aż 6 razy przez ten sam patrol policyjny bo nabijali statystyki i sprawdzali alkomatem trzeźwość. No cholera, ok raz sprawdzili ale żeby za pół godziny znów sprawdzać.
    Tak się złożyło że w ten dzień miał dużo jeżdżenia w tą i z powrotem.
    Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chore. Na takie coś od razu skarga do prokuratury za nękanie! Prewencja jest jeszcze gorsza i śmielsza w takim łamaniu prawa. Dlatego stworzyłem ów artykuł - żeby takie sprawy nagłaśniać i po części uczyć na nie reagować.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nie pomyślałam o tym, by zgłosić w nękaniu.

      Usuń
    3. Kilka pierwszych kontaktów z policją z reguły wygląda tak, że człowiek nie wie co robić i jak się zachować. Za którymś razem, gdy zaczyna to już wkurwiać, dopiero zaczyna czytać o swoich prawach. Nawet jeśli nie zawsze coś to da, to zawsze gościowi nasra trochę do papierów i doda stresu w robocie przez jakieś dodatkowe papierologie, reprymendy itd. Więc jak najbardziejj trzeba zgłaszać - niech poczują to samo co Ty, gdy Cię zaczepiają!
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Dziękuję, gdy znów będzie miała miejsce taka sama sytuacja, zrobię właśne jak piszesz.

      Usuń
    5. Nie dziękuj ;) Bardzo mozolnie i skrupulatnie tworzę wpis o zasadach postępowania podczas kontaktów z policją. Jak wrzucę to podziękujesz :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Jako dziennikarz znam doskonale środowisko policji, temat lepiej przemilczeć. Często przygotowuję relacje z sądów, tu dopiero natrafiam na prawdziwe kwiatki z tego podwórka. Czasem aż żal pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że żal pisać o takim czymś, ale niestety trzeba - nie wolno przemilczać! Oni tylko na to czekają aż z zażenowania przestaniemy o nich pisać, żeby mogli robić co chcą jak w Korei Północnej albo na Białorusi. Nagłaśniać, nagłaśniać i jeszcze raz nagłaśniać!

      Usuń
  5. Nie miałam aż takich przejść z policją jak ty miałeś, nawet jak zatrzymywali mnie do wylegitymowania się byli mili, i "normalnie" się z nimi rozmawiało. Nie zazdroszczę im pracy, bo często jest ona trudna, nam się wydaje, ze to tylko wlepianie mandatów pijaczkom, zatrzymywanie za przejście na zielonym świetle itp. A tu sprawa jest bardziej złożona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Twoich doświadczeń - rzadko kiedy są mili i uprzejmi. Zazwyczaj zachowują się chamsko i zmuszają do przyznania się do różnych rzeczy, bez żadnego powodu. Tyle się w dzisiejszych czasach mówi o tolerancji, ale jakoś zapomina się o tym wspomnieć, że zwykły policjant, jak w PRL-u, dalej ocenia człowieka po wyglądzie...
      Ich praca to w większości wlepianie mandatów, szukanie winnych i papierologia. Zabezpieczanie meczu raz w tygodniu wcale nie czyni ich żadnymi herosami. Nie w skali tego, co robią na codzień.

      Usuń
  6. Kiedyś kradli nam samochód na oczach mojego brata. Z tel w ręku zbiegał z 6 pięter na dół. Policja zamiast zareagować zaczęła spisywać, pytać, poddawać wątpliwości. Oczywiście auta już nie mamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pierwszy znany mi taki przypadek... Znam podobny: banda zbójów zaczepiała zwykłych ludzi, a policji w okolicy zero. Jak zbóje poszli a ci normalni otworzyli sobie piwo, to policja zjawiła się po minucie. Takie "służby" nie są nam na nic potrzebne - więcej szkodzą niż pomagają.

      Usuń
  7. Oglądałam wywiad z policjantem na kanale '7 metrów pod ziemią' z policjantem na YT. Wszystko to się zgadza z tym co piszesz. Wywiad polecam. Mimo, że szanuje prace policji, bo zdarzają się ludzie z powołania to niestety coraz więcej słyszy się i widzi jak policjanci, w niewłaściwy sposób wykonują prace czy wykorzystują swoje stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też szanuję ludzi w mundurze, którzy czują się odpowiedzialni za to co robią i właściwie strzegą mojego bezpieczeństwa zamiast nadużywać praw i zasłaniać się odznaką. Niestety takich jest niewielu, jak z resztą pisałem. Postaram się obejrzeć wywiad, bo brzmi ciekawie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Takich programów jak '7 metrów..' powinno być zdecydowanie więcej.

      Usuń
    3. Jak najbardziej! Ale przede wszystkim powinna być reakcja na takie wiadomości w postaci zmian wewnętrznych w policji i jej codziennej pracy.

      Usuń
  8. Jak wszędzie i w każdym zawodzie są ludzie którzy niestety nie nadają się to swojej pracy ale i tacy którzy są bardzo pomocni.

    https://bit.ly/2MrQnua

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz i ci którzy się nadają otrzymują polecenia "minimum 10 mandatów i 1 osoba z narkotykami dziennie". I jak chcesz iść w górę żeby nie musieć tego robić, to robisz to, żeby dostać awans i mieć sprawę z głowy. Ale to ich nie usprawiedliwia - każdy odpowiada za swoje czyny i powinien być za nie indywidualnie rozliczani. Naziści też "tylko wykonywali rozkazy".

      Usuń
  9. No tak ciemne strony zawodu ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej rzeczywistość polskich ulic i prawda o naszym bezpieczeństwie publicznym.

      Usuń
  10. Myślę, że wszystko zależy od miejscowości, komendy itd. Przecież tam też pracują ludzie i nie każdy jest taki jak opisałeś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nie każdy. Ale dziwnym trafem spotykam wyłącznie takich. Poza tym oni sami postrzegają świat stereotypowo - jak niewłaściwie się ubierasz i spacerujesz nocą to jesteś alkus i diler. Jeśli oni nie przestaną traktować społeczeństwa stereotypowo, to i ja nie przestanę pisać o nich w takim tonie i ujawniać faktów na temat ich postępowania.

      Usuń
  11. Szkoda, że tak mało policjantów mamy dziś z powołania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet jeśli już jakiś mamy, to z reguły są zmuszani do utraty własnego rozumu i wyrabiania statystyk, zamiast robienia tego, co powinni.

      Usuń
  12. Ja nie miałam takich nieprzyjemnych sytuacji z policją.
    Ludzie są różni i nie każdy jest taki sam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Tak samo spośród uchodźców nie każdy jest gwałcicielem i terrorystą. Wyłów garstkę tych dobrych z tłumu ;)

      Usuń
  13. Mnie takie sytuacje na szczęście nie spotkały. Na razie trafiam na policjantów, którzy wiedzą na czym polega ich zawód i nie nadużywają swojej funkcji. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe... Na pewno żyjemy w tych samych światach? Chociaż podobno kobitki i osoby wyglądające "normalnie" wg. wzorca społecznego rodem z PRL-u mają z nimi spokój. Podobno....

      Usuń
  14. Ja chciałam być żołnierzem, ale po tym,, co się dzieje teraz w polskiej armii wolę jednak inna pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wojska akurat zawsze miałem szacunek. Raz zaczepiłem żołnierza na ulicy, nie pomógł bo nie umiał, pozdrowiliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Bądź co bądź oni akurat dbają o nasze bezpieczeństwo mimo że przeciętny Polak nie widzi tego fizycznie na codzień ;)
      P.S. Pamiętam jak w mediach jakiś czas temu było głośno bo pijani żołnierze po cywilu spuścili ostry wpierdol uzbrojonym policjantom xD Mój szacunek do wojskowych wzrósł o 1000% procent (nie pomyliłem liczby zer) ;)

      Usuń
  15. Nie jestem zwolenniczką generalizowania, ale niestety coraz więcej osób wykonujących ten zawód wykorzystuje swoją 'władzę' w sposób dalece odbiegający od założeń.
    Mam jednak nadzieję, że nadal policjantów którzy pomagają będzie znacznie więcej niż tych którzy szkodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nadal"?! Takiej większości nie ma i nigdy nie było. Ale wkrótce będzie ;)

      Usuń
  16. nie miałam takich sytuacji związanych z policją i mam nadzieję, że nie będę miała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę ;) Szczerze nie wiem jak można unikać takich sytuacji... Chyba trzeba chodzić tylko w środku dnia, najlepiej w garniturze. Albo w ogóle nie wyłazić z domu.. Nie wiem. Wiem, że trzeba coś z tym zrobić.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!
Zawsze doceniam szczere komentarze. Jeśli masz kompletnie odmienne zdanie - pisz! Uwielbiam polemikę i kulturalną wymianę poglądów.

Jednak proszę, daruj sobie niezwiązane z treścią dwu-trzy wyrazowe papki w stylu "fajny wpis" czy "nie moja bajka". Nie czytałeś/aś - nie promuj się u mnie!

Możesz zostawić link do siebie na końcu wiadomości - z chęcią się odwdzięczę.